Los majestatycznych, starych topoli w Parku Kościuszki, rosnących wzdłuż głównej alei zdaje się być przesądzony. W ciągu ostatnich dwóch lat w czasie porywistych burz straciliśmy dwa z tych wielkich drzew. W efekcie tych zdarzeń, ZZM zwrócił się do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z wnioskiem o wycinkę całego szpaleru, ze względów bezpieczeństwa. Aleja prowadzącą od głównego wejścia w kierunku Mikołowskiej to trakt, z którego zawsze korzysta wielu spacerowiczów.
Z żalem musimy pogodzić się z faktem wycinki całego szpaleru
W ubiegły czwartek (20 sierpnia) odbyły się w Parku Kościuszki oględziny stanu topól objętych wnioskiem o wycinkę, przy udziale przedstawiciela Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, Urzędu Miasta, pracowników Zakładu Zieleni Miejskiej oraz naszego stowarzyszenia, ponieważ Mieszkańcy dla Katowic jako strona, uczestniczą w postępowaniu dotyczącym wniosku o wycinkę.
Tylko część topól, objętych wnioskiem o wycinkę, zbadano tomografem. Pozostałe poddano oględzinom. Niestety większość z nich jest w bardzo złym stanie, ponadto dożywają już kresu swych dni, bo ich wiek oceniany jest na ponad 60 lat.
W czasie oględzin pracownicy ZZM przyznali, że w przeszłości, zgodnie z panującymi wówczas trendami, te topole były ogławiane, co wpłynęło na większą kruchość przyrastających po tym procesie gałęzi. Większość łamiących się na wietrze topól to drzewa, które w przeszłości były silnie cięte – w miejscach grubych cięć pojawiał się rozkład, a silnie wyrastające w tym miejscu pędy są zbyt ciężkie i za słabo przytwierdzone, żeby utrzymać się na drzewie. Obecnie odchodzi się od takiej metody pielęgnacji drzew.
Rozważano zachowanie jeszcze na kilka lat 2 drzew z całego szpaleru, jednak wydaje się to zbyt ryzykowne. Pozostawione same sobie, bez podtrzymującego wsparcia współtowarzyszy, stałyby się jeszcze słabsze i bardziej narażone na wiatry, a tym samym bardziej niebezpieczne.
Serce boli, ale musimy się pogodzić się z faktem wycinki całego szpaleru.
Do protokołu z oględzin wnieśliśmy jednak kilka uwag
Po pierwsze zawnioskowaliśmy o niewycinanie topoli oznaczonej numerem 11, która jest w niezłym stanie i rośnie po przeciwnej stronie alejki.
Po drugie zawnioskowaliśmy o nasadzenie dodatkowo co najmniej 2 drzew.
We wniosku o zgodę na wycinkę wskazano 10 drzew do wycinki i tylko 10 do nasadzenia zastępczego, bez uwzględnienia faktu, że rosły przy alei rosły przecież jeszcze dwa, które zniszczyły burze w poprzednich latach. W sumie stracimy 12 wspaniałych drzew i tyle powinno być posadzonych nowych, aby odtworzyć całą aleję.
Co roku z parku znika wiele starych drzew – albo w wyniku wycinki z uwagi na zagrożenie, albo na skutek intensywnych burz. Niezależnie od nasadzeń zastępczych, konieczne jest odtworzenie ubytków w okolicy. Nieopodal ZZM wyciął 3 lata temu (także ze względów bezpieczeństwa), największą parkową topolę i w miejscu po niej nadal nic nie rośnie. Trudno też nie zauważyć, że tuż obok, przy alei prowadzącej do zabytkowego kościółka, rośnie inny szpaler wiekowych, mocno pochylonych topoli. Należy się spodziewać, że w niedługim czasie je również czeka smutny los.

Ten stan rzeczy aż prosi się o wyznaczenie większej ilości drzew do nasadzenia zastępczego – nie 1 za 1, ale co najmniej 2 lub 3 za jedno wycięte drzewo. W końcu chodzi o zachowanie charakteru parku i o to przede wszystkim winien dbać Konserwator Zabytków
ZZM proponuje nasadzenie lip w zamian za wycinane topole. Ostateczną decyzję co do ilości drzew przeznaczonych do wycinki, nasadzeń zastępczych – ilości, wielkości i gatunku nowych sadzonek, podejmie Konserwator Zabytków. My złożyliśmy trzeci wniosek – o nasadzenia drzew szybko rosnących, rodzimych, dużych gatunków.
Może dobrze by było, gdyby po wyciętych topolach holenderskich, zasadzono tu ponownie topole.
Topola holenderska to rodzaj topoli kanadyjskiej, która jest bezpośrednim potomkiem naszej rodzimej topoli czarnej.
Topola przeżywa obecnie renesans w miastach z powodu swojej odporności na zanieczyszczenia i natychmiastowego efektu zieleni. Topole szybko rosną, dają dużo cienia i skutecznie obniżają temperaturę w czasie upałów. Miasta znów je sadzą, choć kiedyś masowo je wycinano z powodu puchu i łamiących się gałęzi.
Charakteryzują się dużą tolerancją na trudne warunki, w tym deficyt wody, zasolenie, podwyższone pH, wysoką temperaturę czy też zanieczyszczenie. Topola osiąga zazwyczaj 30 do 40 metrów wysokości. Szerokość korzeni i korony dochodzi do kilkunastu metrów, co czyni ją jednym z największych drzew spotykanych w Europie.
Nie jest to długowieczne drzewo. Ale co ciekawe, w czystszym, parkowym mikroklimacie (z dala od spalin i zasolenia bezpośrednio przy jezdniach) topole te mogą żyć znacznie dłużej niż przy ulicach – nawet do 60–80 lat.
Dla szybkiego wzrostu potrzebują dużo CO2, mogą zatem mieć wpływ na spowolnienie zmian klimatu. Tempo wzrostu niektórych gatunków i odmian wynosi w początkowych latach nawet 1,5-2,5 m na rok.
Topole osiągając ogromne rozmiary i produkując wielką ilość liści, skuteczniej niż inne drzewa mogą radzą sobie z miejskim zanieczyszczeniem powietrza. Na powierzchni liści, zwłaszcza nierównych, owłosionych lub lepkich, pokrytych warstwą wosku (co częste u topól), odkładają się rozmaite pyły. Ważne jest również, że latem topole intensywnie nawilżają oraz ochładzają suche i gorące powietrze, przyczyniając się do łagodzenia skutków tzw. miejskiej wyspy ciepła. To prawdziwe drzewa tlenowe sprawdzone w naszym klimacie.
Obecnie warunki w miejskim środowisku są na tyle trudne, że większość sadzonek pochodzących ze szkółek zamiera niedługo po posadzeniu, szczególnie jeśli są pozostawione same sobie i pozbawione opieki. Z prowadzonych badań wynika, że średnia długość życia drzew w centrach dużych miast nie przekracza na ogół 10 lat. W tych warunkach sadzenie drzew długowiecznych i wolno rosnących mija się z celem.
M.in. z tych powodów Zarząd Zieleni m. st. Warszawy zarekomendował sadzenie topoli m.in. nad kanałem Bródnowskim oraz w parkach. Koszt posadzenia 55 drzew o obwodzie pnia minimum 14–16 cm oszacowano na 60,5 tys. zł.
Topole nie są lubiane.
Wokół nich narosło wiele mitów medycznych, które warto sprostować:
- Topola pyli wczesną wiosną, jeszcze zanim rozwiną się liście. Sam pyłek topoli uczula stosunkowo słabo i rzadko wywołuje silne reakcje alergiczne.
- Biały puch , który unosi się w miastach w maju i czerwcu, to gniazda nasienne żeńskich okazów. Ten puch w ogóle nie zawiera alergenów i nie uczula. Może jednak mechanicznie drażnić oczy, nos i gardło (działa jak kurz).
- Pojawienie się puchu topoli idealnie pokrywa się w kalendarzu z pyleniem traw. Ludzie kichają z powodu niewidocznych pyłków traw, ale niesłusznie obwiniają widoczny gołym okiem puch topoli. Nowe podejście polega na sadzeniu odmian męskich, które nie produkują uciążliwego puchu.
Mając już taką wiedzę, warto zastanowić się, jakie drzewa lepiej będą chronić park od wpływu pobliskiej autostrady, spalin i szumu.
| Cecha | Topola holenderska | Lipa (np. drobnolistna / szerokolistna) |
| Czas do uzyskania efektu | Bardzo krótki (5–10 lat i mamy okazały szpaler) | Długi (potrzeba 20–30 lat na podobną wysokość) |
| Długowieczność | Krótka (w parku ok. 60–80 lat – czyli akurat tyle, ile mają obecne) | Bardzo długa (lipy w parkach żyją po 150–300 lat) |
| Wpływ na otoczenie | Daje dynamiczny, wysoki szpaler, gubi gałęzie | Tworzy dostojny, zacieniony mikroklimat, miododajna |
Wybór topoli holenderskiej pozwoliłby zachować tożsamość tego miejsca bez „dziury czasowej” – park odzyska swój monumentalny wygląd w niespełna dekadę. Z kolei lipa byłaby inwestycją na stulecia, ale na spektakularny efekt konserwatorski trzeba by czekać pokoleniami. Tylko czy lipy wytrzymają tak długo w obecnym klimacie ?
I na koniec jeszcze refleksja – aby Park Kościuszki zachował swój charakter i wygląd, cały czas wymaga monitoringu drzewostanu oraz nowych nasadzeń, które zapewnią zastępowalność pokoleń. Tego jednak nie da się osiągnąć bez zwiększenia finansowania ZZM. Zieleń w mieście to jeden z głównych czynników podnoszących jakość życia mieszkańców. Może pora więc na zmianę priorytetów inwestycyjnych w naszym mieście.





