Pisaliśmy niedawno o inwestycji planowanej w trybie lex deweloper w innej części Śródmieścia. Pokazywaliśmy wtedy, jak jedna decyzja potrafi rozregulować układ całej okolicy. Dziś wracamy do tego samego problemu, bo przed Radą Miasta stoi kolejna bardzo podobna sprawa. Tym razem chodzi o teren przy ul. Mikołowskiej – ważnej części Śródmieścia. Właśnie dlatego przygotowaliśmy apel do Radnych Miasta Katowice.
Nie jesteśmy przeciwnikami budowania w centrum. Wręcz przeciwnie. Śródmieście powinno się rozwijać i uzupełniać tam, gdzie od lat stoją puste działki, a infrastruktura już istnieje. Dobrze, że pojawia się inwestor gotowy zagospodarować taki teren. To naturalny kierunek dla miasta.
Ale jednocześnie nie możemy udawać, że tryb lex deweloper to zwykła procedura techniczna. To narzędzie, które pozwala ominąć ustalenia planu miejscowego. A jeśli zaczynamy traktować plan jak sugestię, a nie jak obowiązującą umowę społeczną, to bardzo szybko tracimy kontrolę nad tym, jak wygląda nasze miasto.
Nie chodzi tu o ocenę stylu architektury ani o to, czy budynek jest ładny czy brzydki. Chodzi o szacunek dla miejsca. W bezpośrednim sąsiedztwie stoją ważne obiekty: kościół św. Piotra i Pawła czy liceum im. Marii Konopnickiej. To fragment miasta o wyraźnej historii i charakterze, a to zobowiązuje. W takim miejscu każda nowa inwestycja powinna być szczególnie przemyślana.
Tu naprawdę nie chodzi o to, czy budować tylko jak.
Najważniejsze pytanie w tej sprawie nie brzmi, czy inwestować w centrum. To pytanie, na jakich zasadach to robić.
W obecnym kształcie planowana inwestycja przy ul. Mikołowskiej budzi poważne wątpliwości, bo:
- rozbija czytelny układ kwartałów, który od lat porządkuje tę część Śródmieścia
- stoi w sprzeczności z założeniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego
- może zablokować sensowne zagospodarowanie sąsiednich terenów w przyszłości
- wprowadza rozwiązania przestrzenne, które nie wynikają z logiki miejsca ani z jego otoczenia
To nie są detale projektowe. To decyzje, które zostają z nami na dziesięciolecia.
Plan miejscowy nie powstał przypadkiem
Dla tego obszaru już kilka lat temu przyjęto konkretną wizję rozwoju. Zakłada ona uporządkowaną, pierzejową zabudowę, która domyka kwartały i tworzy spójną przestrzeń ulic. Tak właśnie buduje się śródmieścia europejskich miast: konsekwentnie, krok po kroku.
Ten fragment Katowic ma szczególne znaczenie. To miejsce, które wpływa na odbiór całego centrum. Punkt orientacyjny, przestrzeń reprezentacyjna, fragment miejskiej tożsamości.
Jeśli w takim miejscu dopuścimy rozwiązania sprzeczne z planem, to trudno będzie potem wrócić do wcześniejszego porządku. Jedna decyzja może przekreślić lata pracy urbanistów i samorządu.
Dlatego zwróciliśmy się do Radnych z apelem
W najbliższym czasie Radni Miasta Katowice podejmą decyzję, która wykracza daleko poza granice jednej działki. Od niej zależy, czy ta część Śródmieścia będzie rozwijać się zgodnie z przyjętymi zasadami, czy zacznie się zmieniać w sposób przypadkowy.
Dlatego w naszym apelu poprosiliśmy o jedno: o odrzucenie wniosku w obecnej, zaproponowanej przez inwestora formie i powrót do rozwiązań zgodnych z obowiązującym planem miejscowym oraz logiką tej części miasta.
Z treść apelu można zapoznać się TUTAJ
To wybór, który dotyczy całego miasta
Nie stajemy dziś przed decyzją, czy rozwijać Katowice. To oczywiste, że miasto musi się zmieniać. Stoimy przed wyborem, czy rozwój będzie oparty na zasadach, które sami przyjęliśmy, czy na pojedynczych odstępstwach, które z czasem zaczynają tworzyć chaos.
Nam zależy na Katowicach, w których kolejne inwestycje budują porządek, a nie go rozbijają.
I mamy nadzieję, że dla Radnych to równie ważne, jak dla mieszkańców.



